• Date: 11 wrz 2026
Rzucił karierę w Sony Music w Tokio dla lasu w Nowej Zelandii. Teraz Daisuke Yosumi uczy cały świat, jak skutecznie odpuszczać [WYWIAD]

Rzucił karierę w Sony Music w Tokio dla lasu w Nowej Zelandii. Teraz Daisuke Yosumi uczy cały świat, jak skutecznie odpuszczać [WYWIAD]

Wam też przyszło kiedyś do głowy, żeby „rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady”? Mnie wielokrotnie. Daisuke Yosumi właśnie to zrobił. Tyle że swoje miejsce na ziemi — to, w którym wreszcie mógł żyć w zgodzie ze swoim prawdziwym „ja” — znalazł nie w Bieszczadach, lecz w lesie nad jeziorem w Nowej Zelandii. Autor bestsellera „Odpuść. 50 lekcji minimalizmu japońskiego, dzięki którym zaznasz prawdziwej wolności” opowiedział nam o lekkości życia, przestrzeni mylonej z pustką oraz o tym, czym właściwie jest prawdziwa wolność i jak można do niej dotrzeć.

Przez dziesięć lat Daisuke Yosumi tworzył hity w japońskim oddziale Sony Music, a przez kolejnych pięć — w Warner Music Japan. Odpowiadał za sukcesy i strategie marketingowe wielu japońskich supergwiazd. Albumy i single, które współtworzył, m.in. z Superfly czy Chemistry, sprzedały się łącznie w dziesiątkach milionów egzemplarzy, przynosząc mu status jednego z najbardziej uznanych producentów swojej ery w Japonii.

Mimo ogromnego sukcesu w branży i pieniędzy, które się z nim wiązały, Yosumi od zawsze wiedział, gdzie i jak naprawdę chce żyć. Zrezygnował więc z kariery w Tokio na rzecz prostszego, wolniejszego życia. Przeprowadził się nad jezioro w Nowej Zelandii, gdzie żyje blisko natury, łowi ryby i w dużej mierze żywi się tym, co sam wyhoduje. Samowystarczalne życie łączy z pracą zdalną — pisze książki, doradza i wykłada.

Wydana w 2012 roku książka „Let Go” niemal od razu stała się bestsellerem w Japonii i innych krajach Azji Wschodniej. Publikacja przyczyniła się do popularyzacji idei japońskiego minimalizmu, a samo słowo „minimalista” zyskało w Japonii wyjątkową popularność. Łączna sprzedaż książek Daisuke Yosumiego liczona jest dziś w setkach tysięcy egzemplarzy na całym świecie.

Pierwsze anglojęzyczne wydanie „Let Go” ukazało się na początku 2026 roku, a wersja drukowana trafiła m.in. na rynki Wielkiej Brytanii, Australii i Stanów Zjednoczonych. Plan wydawniczy zakłada dystrybucję książki w ponad 20 krajach, w tym w Polsce, gdzie 9 września ukaże się ona nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN. Z tej okazji mieliśmy przyjemność porozmawiać z Daisuke Yosumim o jego drodze do wolności, sztuce odpuszczania i o tym, jak wiele można zyskać, rezygnując z nadmiaru.

Aleksandra Charzewska: Piszesz, że odpuszczenie może prowadzić do wolności. Czy pamiętasz ten pierwszy moment, w którym uświadomiłeś sobie, że w Twoim życiu jest coś, czego nie musisz się już dłużej trzymać? 

Daisuke Yosumi: Na studiach miałem tylko jeden cel: zmienić świat, choćby odrobinę. W dzieciństwie doświadczyłem dokuczania ze strony rówieśników, a dorośli ignorowali mój problem. W tym samym czasie cała przyroda w pobliżu mojego domu znikała na moich oczach.

Wybrałem więc dwie drogi. Pierwszą było przekazywanie informacji o problemach społecznych poprzez filmy dokumentalne w publicznej telewizji NHK. Drugą – zostanie nauczycielem i docieranie do cierpiących dzieci, takich jak ja kiedyś.

NHK odrzuciło mnie na ostatniej rozmowie kwalifikacyjnej. Miałem już uprawnienia, więc zacząłem przygotowywać się do pracy w szkole. Wtedy mój dawny nauczyciel z liceum powiedział mi jedną rzecz: „Czego możesz ich nauczyć poza angielskim? Ktoś z takim celem powinien najpierw poznać prawdziwy świat”.

Idąc za jego radą dołączyłem do Sony Music – firmy, do której aplikowałem wyłącznie po to, by przetestować się przed rozmową w NHK. Z tego przypadku zrobiło się dziesięć lat produkowania muzyki i docierania do milionów słuchaczy. Klasa szkolna była jedynie „pojazdem”, do którego kiedyś próbowałem wsiąść, ale to muzyka dowiozła mnie do celu.

„Nie odpuściłem mojego celu. Odpuściłem jedynie środek transportu. Większość z nas kurczowo trzyma się jednego pojazdu i zapomina o samym celu podróży. Nie ma znaczenia, kim się stajesz, ale to, co chcesz osiągnąć. Gdy już znasz ten cel, dowiezie Cię tam każdy pojazd. To właśnie jest wolność.”

Co było dla Ciebie najtrudniejsze do odpuszczenia: kariera, pieniądze i status, poczucie bezpieczeństwa, a może wizerunek człowieka sukcesu?

Ani kariera, ani pieniądze, ani status. Nigdy nie goniłem za sukcesem, więc nigdy mnie on nie definiował. Sukces był po prostu niespodziewanym widokiem po drodze. Jedynym obrazem, jaki ze sobą nosiłem, była wizja mnie samego mieszkającego nad pięknym jeziorem w Nowej Zelandii.

Trudna do odpuszczenia była więź, jaką zbudowałem z moimi artystami. Nie sama muzyka i nie branża. Te lata wspólnego tworzenia i wzajemnego zaufania to wciąż najcenniejsza rzecz, jaką otrzymałem w Tokio.

Z Twojej listy najbliżej byłoby poczucie bezpieczeństwa. Porzucenie stabilnego życia sprawiło mi kiedyś pewien niepokój. Jednak radość z faktu, że w końcu żyję marzeniem pielęgnowanym od czasów studenckich, była silniejsza. W gruncie rzeczy nie było się nad czym wahać.

Czy jest coś, co myślałeś, że masz już dawno za sobą, ale wróciło po latach? Potrzeba uznania, ambicja, strach przed porażką albo tendencja do porównywania się z innymi?

Tak, a Twoje pytanie właśnie mi o tym przypomniało. Kiedy zostałem pisarzem, dwaj moi znajomi, którzy zaczęli pisać w tym samym czasie co ja, sprzedali po milionie egzemplarzy swoich książek. Nawet nie zauważyłem, kiedy sam zacząłem gonić za tą liczbą. Podczas pracy w wytwórni płytowej wyprodukowałem dziesięć hitów, z których każdy sprzedał się w nakładzie miliona egzemplarzy. Milion stał się więc dla mnie naturalną miarą sukcesu.

To był mój własny sukces, który powrócił, by mnie na nowo spętać. Wszystko minęło, gdy zdałem sobie sprawę z czegoś oczywistego: pisaliśmy zupełnie inne książki, nieśliśmy inne przesłania i zmierzaliśmy w różnych kierunkach. Nie było tu absolutnie nic do porównywania. I wtedy, nawet nie wiem kiedy, po prostu to odpuściłem.

„Każdy z nas chce trzymać się swoich dawnych sukcesów. Właśnie dlatego napisałem o ich odpuszczaniu – była to wiadomość skierowana również do mnie samego.”

Kiedy odchodziłeś z branży muzycznej, odpuszczałeś po prostu pracę, czy również swoją tożsamość? Kim się stałeś, gdy przestałeś być producentem hitów?

Jedno i drugie. Odpuściłem zarówno pracę, jak i tożsamość. Przez piętnaście lat moja wizytówka odpowiadała na pytanie „kim jesteś?”. W Nowej Zelandii nikt nie znał mojej przeszłości. Przez pierwsze sześć miesięcy mieszkałem na kempingu z minimalną ilością rzeczy. Bez wizytówki, bez domu, bez samochodu.

Odrzucenie tamtej tożsamości nie było bolesne, ponieważ to nigdy nie byłem prawdziwy ja. „Producent hitów” był po prostu rolą, którą dobrze grałem i którą w końcu mogłem odłożyć na półkę. Kim stałem się potem? Sobą. Gdy odrzuciłem wszystko, co dobudowałem do swojego życia po studiach, pozostał człowiek, którym byłem przed tym wszystkim. Po prostu odzyskałem swojego prawdziwego ducha. To jest moja prawdziwa tożsamość.

Czy odpuszczanie zawsze przynosi ulgę? Czy może czasami zaczyna się od żalu i poczucia pustki?

„Odpuszczenie to nie to samo co strata czy poddanie się. Dlatego nie przynosi żalu, lecz wolność.”

Jedynym wyjątkiem była wspomniana wcześniej więź z moimi artystami. Czułem wtedy jednak nie ból, lecz poczucie winy. Odpuściłem je z głęboką wdzięcznością. Jeśli chodzi o pustkę – użyłbym innego słowa: przestrzeń. Pustka brzmi tak, jakby czegoś brakowało, tymczasem w odpuszczaniu niczego nie brakuje.

Większość ludzi śpieszy się, by natychmiast wypełnić tę przestrzeń czymś nowym, często absolutnie zbędnym. A wystarczy zostawić ją otwartą. Gdy masz w codziennym życiu więcej przestrzeni, czujesz lekkość, by iść dalej, oraz klarowność, by dostrzec to, co najważniejsze. To w tej przestrzeni zaczyna się Twoja wolność.

Gdzie przebiega granica między odpuszczeniem a ucieczką? Jak możemy poznać, czy świadomie z czegoś rezygnujemy, czy po prostu tego unikamy z lęku przed trudnościami?

Kiedy przeraża Cię jakaś trudność, zadaj sobie jedno pytanie: „Czy za tą ścianą czeka moje marzenie?”. Jeśli tak – przeszkoda stoi na Twojej drodze, więc idź naprzód. Jeśli nie – odpuść sobie to wyzwanie.

Ale nawet wtedy strach nie znika całkowicie. W mojej książce znajduje się lekcja pt. „Odpuść sobie myśl, że nigdy nie wolno Ci uciekać”. Droga ucieczki to nie słabość. To coś, co sprawia, że odwaga staje się zbędna.

Podczas moich piętnastu lat w Tokio zawsze miałem kilka takich dróg ucieczki. Umiałem biwakować i łowić ryby, miałem też doświadczenie w pracy na roli. Znałem dwa darmowe pola kempingowe, na których mogłem żyć bez pieniędzy. Wciąż miałem dyplom nauczyciela i moje marzenie o Nowej Zelandii. Kiedy wiesz, że możesz żyć inaczej, nie boisz się podejmować ryzyka w pracy.

Kolejną – i jeszcze silniejszą – siatką bezpieczeństwa był minimalistyczny styl życia. Bez względu na to, jak bardzo rosły moje dochody, utrzymywałem koszty życia na poziomie zbliżonym do moich czasów studenckich. Kiedy potrzebujesz niewielu pieniędzy, utrata pracy przestaje być straszna. 

Zbuduj kilka dróg ucieczki i utrzymaj swoje życie na tyle „lekkim”, by przetrwać bez nich. Siatki bezpieczeństwa nie służą do uciekania. One są po to, by pozwolić Ci podejmować wyzwania.

 

Co straciłeś, wybierając prostsze życie — coś, o czym rzadko mówi się w historiach o minimalizmie? 

Wygodę. W pobliżu naszego domu nie ma supermarketu ani dostaw na drugi dzień. W naszym samowystarczalnym, minimalistycznym życiu wszystko dzieje się wolno i wymaga wysiłku fizycznego.

Rezygnacja z wygody okazała się jednak darem. Wygoda oszczędza czas, ale jednocześnie oddaje Twoje życie w ręce kogoś innego. Dziś wiem, skąd pochodzi nasza woda i jedzenie, i wiem, że potrafimy wyżywić się sami. To właśnie w tych wolno płynących godzinach kryje się prawdziwa radość.

W Twojej książce odpuszczenie przedstawiane jest jako świadomy wybór. Co powiedziałbyś komuś, kto wie, że coś mu już nie służy, ale boi się utraty pieniędzy, relacji lub akceptacji społecznej?

Ludzie wierzą, że odpuszczenie wymaga odwagi, ale to nieprawda. Jeśli czujesz lęk, nie próbuj być bardziej odważny. Zamiast tego zmniejsz skalę ewentualnej straty. Obniż koszty życia. Zachowaj przy sobie tylko tych ludzi, którzy zaryzykowali coś dla Ciebie. Przestań szukać aprobaty ze strony wszystkich.

Zrób to w pierwszej kolejności, a to, co bałeś się wypuścić z rąk, stanie się na tyle lekkie, że bez trudu otworzysz dłoń. Najbardziej wolnym człowiekiem jest ten, który ma najmniej do stracenia.

Jak zmieniło się Twoje rozumienie odpuszczania od czasu napisania książki? Czy jest coś, z czym dzisiaj byś się nie zgodził, albo coś, co dodałbyś po tych wszystkich latach?

Książka została wydana w Japonii w 2012 roku. Wtedy jej przekaz brzmiał zbyt radykalnie. Wiele osób mówiło mi, że się mylę i że musimy zyskiwać więcej, aby być wolnymi. Dziś nikt już tak nie mówi. Porządkowanie przestrzeni jest wszędzie, a minimalizm stał się pojęciem powszechnie znanym.

Świat się zmienił, a wraz z nim zmieniła się rola tej książki. Nie musi już przekonywać, że odpuszczanie jest dobre. Musi odpowiedzieć na trudniejsze pytanie: po co to robimy?

To jedyna rzecz, która we mnie dojrzała:

„Odpuszczanie nie jest celem samym w sobie. To tylko narzędzie. Mądrość starożytna mówi: odpuść i znajdź spokój. Ja powiedziałbym: odpuść i znajdź to, co kochasz. To tam mieszka Twoje prawdziwe „ja”.

Nie usunąłbym żadnej z pięćdziesięciu lekcji. Ale właśnie te słowa umieściłbym na pierwszej stronie.

Gdybyś miał dzisiaj odpuścić jeszcze jedną rzecz, która sprawiłaby, że poczułbyś się bardziej wolny, co by to było?

Nic na zewnątrz mnie. Po szesnastu latach spędzonych w Nowej Zelandii niewiele zostało już do usunięcia z mojego domu czy kalendarza. Ostatnia rzecz znajduje się w środku – to oczekiwania, które wciąż sam sobie stawiam.

Pisałem już, że to najcięższy ciężar, jaki każdy z nas nosi, a ja sam wciąż nad tym pracuję. Mój wewnętrzny głos wciąż czasami bywa negatywny. Mówi mi, że powinienem radzić sobie lepiej. Odpuściłem większość z tego już mając dwadzieścia parę lat, ale to wciąż wraca do mnie po cichu i wciąż muszę to na nowo zauważać.

Więc dzisiaj to jest właśnie ta rzecz. Nie posiadłość, nie praca. Po prostu te ciche i ciężkie oczekiwania, które sam sobie narzucam.

„Odpuszczenie rzeczy materialnych zajmuje weekend. Odpuszczenie takich oczekiwań zajmuje całe życie.”

 

Książka „Odpuść. 50 lekcji minimalizmu japońskiego, dzięki którym zaznasz prawdziwej wolności” Daisuke Yosumiego jest już dostępna w przedsprzedaży w księgarni internetowej Wydawnictwa Naukowego PWN.

Dziennikarka i podcasterka, wcześniej związana z redakcjami „ELLE Polska” i „K MAG”, dziś publikująca dla Vogue.pl. Najbardziej interesuje ją to, jak myślą, doświadczają i dogadują się ze sobą pokolenia. Pisze o relacjach, emocjach i zmianach społecznych, a po godzinach najchętniej sięga po książki psychologiczne, albumy ze sztuką i fotografią oraz twórczość romantyczek młodego pokolenia.
Ładowanie...